Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

31.05.2003 - toga dansverg - engram


Kto: Toga Dansverg
Miejsce: klub GGOG, Gdańsk
Data: 31.05.2003

Koniec maja dla stałej ekipy miłośników transów odbył się pod znakiem imprezy Engram. Jak co miesiąc impreza poprzedzona została miodnym, trzecim z kolei, biforem nieopodal plaży i morza, który zgromadził rekordową jak dotąd ilość ludzi. Kiedy wsparty dźwiękami didgeridoo i alkoholem befor dobiegł końca niczym pielgrzymi wyruszyliśmy ku bramom klubu Togi. Przed godziną 22 pojawiliśmy się u bram naszej trójmiejskiej świątyni transu. Ze środka zamkniętego jeszcze klubu me uszy dobiegały downtempowe numery projektów Younger Brother i Entheogenic sączące się leniwie w powietrzu dzięki Roughowi. Nieco po 22 otworzyły się w końcu wrota... wchodzimy...

Na samym początku rozejrzałem się po chilloucie. Kiedy usiadłem koło szykującego się do gry Wołgasa urzekły mnie dwie rzeczy. Primo: na chillu zagościł po raz pierwszy projektor, który rzucał na ścianę przeróżne ruchome obrazy, w tym zmodyfikowane postacie ludzkie i panoramy wielkich miast typu Nowy York przepuszczone przez fraktale. Secundo: w ścianie klubu pojawiło się okno. Naturalnej wentylacji nigdy za wiele, a i chillout zyskał dzięki temu zabiegowi nowego klimatu (sam czułem się niczym w wysokiej wieży na szczycie góry). Tym razem w tym miejscu odpoczynku faktycznie postawiono na odpoczynek, jeśli brać pod uwagę liczne materace i przyjemne kanapy, które w tym miesiącu wygrały liczbowo z innymi wynalazkami przeznaczonymi do błogiego zalegania. Generowanie ambientowo-chillotowo-eksperymentalnych przestrzeni dźwiękowych zaczęli Wołgas i Fabian, później optyczny atak na podświadomość przeprowadził Eclipt. Niestety nie przebywałem zbyt długo w królestwie dusz, gdyż ciągnęło mnie do głównej sali jak muchę do słodyczy. Mimo to co jakiś czas zerkałem na chill, aby choć chwilę zaspokoić moje estetyczne potrzeby względem stonowanych brzmień.

W tym samym czasie na głównej sali DJ Rough odpalił pierwsze winyle, wprowadzając ludzi w trans swoimi ulubieńcami w postaci Tegmy czy Ticona "We Are The Mamooth Hunters (MOS Remix)". Po pewnym czasie za dekami pojawił się gość z południa, nowa postać wśród DJ'ów grających na mainfloorze. Mam tu oczywiście na myśli Dudiego, działającego dla kolektywu Shiva.pl. Dudi wprowadził znacznie szybsze, nadal solidne i pompujące dźwięki, momentami ocierające się nawet o 150 bpm (Talamasca), choć początkowo nie ustrzegł się paru błędów w sztuce klecąc krzywo parę numerów. Szczytowym momentem pierwszego setu Dudiego był utwór "Electric Universe - Embrace It", który wprawił zgromadzonych na parkiecie w stan wrzenia i ekstazy. Na miejsce do lotów nie można było narzekać, gdyż na imprezie pojawiło się znacznie mniej ludzi w porównaniu z masakrą z zeszłego miesiąca. Nawiązując jeszcze do wrzenia, po pewnym czasie objawił się spory minus harców na mainfloorze w postaci klimatu sauny, jaki zapanował w środku klubu. Wysoka temperatura objawiająca się nawet słynnym zjawiskiem "pocenia się" ścian była na dłuższą metę zabójstwem, więc co jakiś czas posiłkowaliśmy się wyjściami na zewnątrz klubu uprzyjemnionymi przeróżnymi smakołykami prosto z pobliskiego monopolu oraz wizytą w pewnym niecodziennym miejscu z dość specyficzną muzyką (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi). Po Dudim djejkę przejął ponownie Rough, wplatając w swój set takie numery jak "Alien Project - The Third Revelation" czy Nomę, wieńcząc grę numerem "Infected Mushroom - Deeply Disturbed".

Przed godziną 5 w klubie pojawił się sam mistrz togowej ceremonii, czyli Atan, który dopiero co powrócił z imprezy transowej w Warszawie. Nie wykazując oznak zmęczenia szybko przejął kontrolę nad dekami. Gra Atana była adekwatna do pory dnia, DJ sklecił świetny energetyczny set, który zmieniał barwy jak w kalejdoskopie. Za sprawą Daniela i położonych na dekach winyli m.in. z Dragonfly (kompilacja "Order Ordonata") cofnęliśmy się w czasie do roku 1994. W powietrzu unosiły się utwory "Slinky Wizard - Slinky Wizard" oraz "Hallucinogen - LSD" czy też numery formacji Total Eclipse: "Aliens" i "Transparent Mind", który jak żywo przypomniał mi imprezy Togi w Pomarańczarni, kiedy to Atan przemycał nad ranem szybsze kwaśne numery. Brawa. Po pewnym czasie zaległem miękko na kanapie by dać odpocząć organizmowi, więc nie wiem któremu z grających panów zawdzięczać można utwór "Hallucinogen - Alpha Centauri" podkręcony do blisko 150 bpm, jednak obstawiam, że był to Dudi. Aż do godziny 9 rano Dudi bombardował tańczących głebokimi progresywnymi dźwiękami. Doszły mnie słuchy, że po Dudim za dekami pojawił się niejaki DJ Goarin. Reszta jest jednak milczeniem, jako że zdematerializowałem się pod koniec porannego setu przybysza z Shiva.pl.

Cóż, z nieukrywaną satysfakcją stwierdzam, że Toga w pełni zrehabilitowała się po Darmie z zeszłego miesiąca. Zgrabne sety trójki transowych DJ'ów, przyjemne kojące dźwięki grane na chilloucie oraz znacznie niższa frekwencja niż zazwyczaj oraz brak dziwnych syntetycznych ludzi z kurwikami w oczach przemawiają na korzyść Engramu. Obecnie przed smakoszami transów by Toga Dansverg otwiera się świat plenerowych imprez. Przyszło więc tylko czekać na czerwcową Bangarę pod gołym niebem.

Templar