Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

23.05.2008 - mystic arts event


Kto: Mystic Arts Event
Miejsce: Klub Progresja, Warszawa
Data: 23.05.2008

23 maja odbyła się kolejna odsłona imprezy Mystic Arts Event w stołecznym klubie Progresja. Była to szósta edycja, a zarazem pierwsza z tak znanym (niemalże legendarnym - 13 lat na scenie) i lubionym na niemal całym świecie producentem - mowa tutaj oczywiście o panu co się zowie Dag Wallin a.k.a. Human Blue.

Na dużej sali klubu przed i po Human Blue zagrali: nasza rodzima gwiazdka - projekt Stellar Magnitude, oraz DJe: Nois, Kwieq, Mabeat, Czuby, Bongo i Styropian. Scena Chill & Progg tej nocy była zdominowana przez DJów rzeszowskiego kolektywu Magowie Psychodelicznej Nuty (Dominorr, Pitt i Yaos). Na Chillu zagrali także: Salvi, deSpool, Burkin i No Logic. Podobnie jak na poprzedniej imprezie, była także scena HC i zagrali na niej: Antidox, Groner, Filon, Desper i Carlo de Core.

mae_deco_team.jpg

Mystic Arts Event Deco Team


Scena na której zagrał Human Blue udekorowana została przez Mystic Arts Event Deco Team. Głównymi dekoracjami były olbrzymiej wielkości figury 3D. Figury uzupełnione zostały przez obrazy kolektywu Hallabanaha, a ze sceny wyrastały grzybki oraz wisiały gwiazdy. Ważnym elementem wizualnej części imprezy były wizualizacje duetu TelepaTeam z Mielca. Chill Out udekorował rzeszowski UV Art Deco Team.

uv_art_deco_team.jpg
UV Art Deco Team


Impreza rozpoczęła się z małym poślizgiem, na samym początku zagrał Nois, który powolutku rozkręcał seta. Najpierw progressive, by przejść w klimaty w których ostatnimi czasy czuje się najlepiej - czyli brytyjskie transy z takich wytwórni jak Twisted i Nano. Następnie zagrał Kwieq, który nie zwiększył tempa, a przeszedł w bardziej melodyjne kawałki takich producentów jak Beatnik, Fromem Ory. Frekwencja na parkiecie nie była największa, zresztą przez całą imprezę dało zauważyć się, że nie ma zbyt wielu ludzi. Na moje oko w klubie pojawiło się 200, maksymalnie 250 osób. Zapewne wpływ na taką frekwencję miało to, że impreza odbyła się podczas "długiego weekendu". Ważne, że Ci którzy przybyli bawili się dobrze.

stellar_magnitude_mae.jpg
Stellar Magnitude live


Przed godziną 01:00 za swoimi maszynkami stanęli Magnatec i Just Mike, czyli Stellar Magnitude. Panowie na początku przycisnęli dość mocnym brzmieniem i od razu na parkiecie zrobiło się tłoczniej. Trzeba przyznać, że nowe nagrania duetu są coraz lepsze i jedynie czego im życzyć, to by wreszcie ktoś wydał ich kawałki. Pod koniec występu Just Mike i Magnatec zagrali także swoje starsze nagrania. Ważnym aspektem podczas mówienia o występie Stellar Magnitude jest to, że panowie nie tylko "serwują" nam dobrą muzykę, ale także to, że nie stoją za swoimi maszynkami i machają rękami, tudzież odwalają jakieś modły - tylko solidnie pracują. Pewnie, że bywały momenty podczas których Magnatec niemalże odlatywał, jednak i tak przez większość występu, razem z Just Mike'm kręcili gałkami, ustawiali różne parametry - tak by utwory które grają, brzmiały inaczej niż na co dzień. Widać, że sprawia im to przyjemność, no a my otrzymujemy prawdziwy live act.

Kolejnym DJem, jaki zagrał tej nocy był Mabeat. Jako, że grał bezpośrednio przed Human Blue nie forsował tempa, a z głośników usłyszeć można było sporo melodyjnych nagrań m.in. U-Recken.

human_blue_in_poland.jpg
Human Blue live


Około 2:30 przyszła pora na występ głównej gwiazdy imprezy - Human Blue. Miesiąc temu w Warszawie zagrała grupa Astral Projection. Po tamtej imprezie mówiłem, że "astrale" mogą stać się "lokomotywą" naszej rodzimej sceny imprezowej. A Human Blue miał dołączyć do tego pociągu. Czy tak się stało? Na ubiegłorocznej Ozorze, występ Human Blue był dla mnie najlepszy. To co wówczas pokazał Dag, było mistrzostwem. Jednak trzeba zdać sobie sprawę, że klub Progresja to nie jest słoneczna polanka na Węgrzech i że na imprezie nie ma trzech, czterech tysięcy osób. Do tego jeszcze trzeba dodać, że muzyka Human Blue idealnie pasuje na zabawę pod gołym niebem. W krótkim wywiadzie przed imprezą, Dag wspomniał, że przed każdą imprezą przygotowuje specjalny materiał. Jednak z rozmowy z Just Mikem dowiedziałem się, że po małym zapoznaniu się z klimatem naszych imprez Dag postanowił zmienić materiał jaki zaprezentuje. Zaczął od "Hide And Seek ", następnie poleciło jeszcze kilka innych kawałków z najnowszej płyty, a później usłyszeliśmy kilka nagrań z poprzednich płyt. Wprawdzie mi osobiście zabrakło np. "Intercity " to jednak nie ma co wybrzydzać. Niestety Human Blue także dostosował się już do większości artystów obecnej sceny i poza kliknięciem play oraz jakimiś tam drobnymi korektami equalizarea nie robi nic. Oczywiście nie stoi jak słup, tylko się bawi. To jednak pewien niedosyt pozostaje. Widocznie z biegiem czasu tak to już jest i niebawem dojdzie do tego, że producenci nie będą brali laptopów (o reszcie sprzętu nawet nie wspominam), tylko podepną Ipoda lub coś podobnego i zajmą się zabawą. Jest to smutne, tym bardziej patrząc na to jak podczas swego występu pracowali chłopaki ze Stellar Magnitude. Tylko, czy podczas wielkich festiwali nam to przeszkadza? Jakoś nie zauważyłem po ubiegłorocznej Ozorze, by ktoś marudził, że producenci tylko puszczali. Po występie Human Blue stery przejęli Bongo i Czuby i pociśli ciut bardziej energetycznymi kawałkami i było widać, że ludzie tego potrzebowali. W ich secie znalazły się nagrania takich producentów jak np. Electric Universe i Pleiadians. Od 5:00 do 6:00 miałem okazje grać ja. Nie będę się wypowiadał zbyt długo na swój temat, powiem tylko, że chciałem w melodyjny sposób przejść z energetycznych kawałków na te ciut spokojniejsze, tak by ostatni DJ mógł już polecić progresami. Jako ostatni zagrał Czuby i jak można się domyśleć końcówkę miał utrzymaną w klimatach progressive.

Na koniec jeszcze wspomnę o tym co działo się na scence Chill/Progg. Niestety zbyt często panowała tam pustka. Nie było tam szału takiego jak podczas ostatniej imprezy. Może to świadczyć o tym, że ludziom podobało się granie na głównej scenie, a druga sprawa, że aż tak dużo ludzi nie było. A szkoda, bowiem dekoracje UV Art Deco Team bardzo fajnie ozdobiły salkę. Brakowało mi też tego, że na tym niby Chillu, rzadko kiedy tak naprawdę było można usłyszeć nagrania przy których można odpocząć. O scenie HC nie będę się wypowiadał, bowiem to nie moje klimaty i nie mam zielonego pojęcia jak tam było.

Podsumowując. Imprezę należy uznać za udaną, nie było może zbyt wielkiego szału, ale na tak dużym parkiecie jaki jest w Progresji musi być naprawdę bardzo dużo osób, by można było odczuć szał. Human Blue muzycznie i towarzyszko bardzo fajnie. Nie robi z siebie dupnej gwiazdy. Z każdym chętnie rozmawiał. Stellar Magnitude coraz lepiej i oby wreszcie o ich mocy przekonała się reszta świata. Dekoracje na głównej i Chillu bardzo fajne. Wizualizacje TelepaTeam mam okazję widzieć raz do roku i przyznaję, że te które przygotowali na imprezę były najlepsze z dotychczasowych. Można by rzec, że takie jakie lubię. Towarzysko też fajnie, jednak brakuje mi na tych imprezach osób spoza stolicy, tak jak to trzy lata temu bywało w Apartamencie. Oby na następną imprezę, na której zagra kolejna legenda sceny - Vibrasphere przybyło więcej osób. Impreza ta odbędzie się 5 września, a Vibrasphere zagra tej nocy dwa live act'y!

Styropian