Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

18.05.2012 - amebio 2012


Miejsce: Lesni Taboriste Tisina, Kozlany u Rakovnika (Czechy)
Data: 18-20.05.2012

Kończąc ubiegłoroczną relację z Babion OA napisałem "Dla mnie była to pierwsza wizyta na tej imprezie, ale już wiem, że nie ostatnia". Jako, że nie lubię rzucać słów na wiatr ponownie udałem się w kierunku ośrodka Lesni Taboriste Tisina, gdzie w dniach 18-20.05.2012 odbywał się Amebio OA.

1.jpg

Lesni Taboriste Tisina


Wyjazd na Amebio był jednym z priorytetowych celów plenerowych tego lata. Wprawdzie nie jechałem tam dla gwiazd większych lub mniejszych, jednak byłem ciekaw kogo w tym roku zaprosili organizatorzy festiwalu. Line Up pojawił się dopiero niespełna trzy tygodnie przed rozpoczęciem imprezy. Początkowo podobnie jak w ubiegłym roku główną gwiazdą miał być Australijczyk Mr. Peculiar. Niestety sprawy rodzinne sprawiły, że musiał powrócić do kraju. Na szczęście organizatorzy stanęli na wysokości zadania i głównym headlinerem na main'ie został szwajcar Ianuaria. Ucieszyło mnie to tym bardziej, że nie miałem jeszcze okazji usłyszeć go na żywo. Na Chill'u główną atrakcją był występ francuza Alexandre Scheffer'a bardziej znanego jako Cell.

2.jpg
Main


# MUZYKA

Podobnie jak przed rokiem nie zawiodłem się. Zarówno na scenie głównej jak i chill'u znalazłem sporo dobrej muzyki. Trudno jednoznacznie wskazać najlepszych, bowiem każdy grający porwał ludzi do tańca. Pierwsza noc rozpoczęła się od setu Darjella, który zaprezentował materiał zbliżony w całości do klimatów Zenon Records. Mroczny progressive idealnie wpasował się w porę dnia. Atmosferę stworzył On von OnOff (pod tym pseudonimem na głównej scenie ukrywał się Mythematica), a na dobre imprezę rozkręcił Psyrix swoim energetyczno - psychedelicznym setem.

Sobotni poranek rozpoczął się dobrze za sprawą końcówki występu Ianuarii oraz Gyrro, który ładnie pocisnął brytyjskimi klimatami. Słońce dość szybko zawisło na bezchmurnym niebie, a kolejny z grających - Kerray dopasował się dobrym psychedelic trance do panującego na main'ie nastroju. Następnie stery przejął Transformer, a po nim Ejczka, który "poleciał" z melodyjnym full on'em czym zapracował na wielki aplauz na zakończenie tanecznej części pierwszej doby Amebio.

Aby zrozumieć piękno Amebio, trzeba na nim przeżyć sobotnie popołudnie. Kiedy to trance'owe dźwięki "schodzą" z głównej sceny, a pojawiają się na niej artyści z innych nurtów. I tak oto najpierw wysłuchaliśmy chill out'owo / dubowego setu Darjeel'a, a następnie koncertu Lucy Fillery (wokal, klawisze) & Martin Acalam (gitara). Kolejnym punktem sobotniego popołudnia był set Djane Nika 77 wraz z akompaniamentem na saksofonie i flecie. Set Niki 77 oscylował w klimatach wszelkiej maści odłamów elektroniki od minimalu przez glitch po drum'n'bass. Pod koniec występu uroczej Czeszki dołączył Stanislav Zima oraz ponownie na gitarze zagrał Martin Acalam.

3.jpg
Sobotnie Popołudnie


Drugą dobę festiwalu rozpoczął DJ Kary. Zaczął dość mocno jak na niego przystało, bowiem brytyjskim brzmieniem, jednak im dalej tym "powracał" do swego znaku rozpoznawczego jakim jest dobry pompujący progressive i tak oto na Amebio nie zabrakło kawałków takich artystów jak: Egorythmia, Ace Ventura i Protonica. Po Kary'm zagrał Jan Jensen i było to dla mnie małe nieporozumienie. Nie chodzi o muzyką, którą gra, tylko o czas. Gdyby zagrał przed Kary'm byłoby super, a tak po progressywnym szale zafundował nam click'ową zamułę. Na szczęście w tym samym czasie do akcji przeszli przybysze z Saasex, którzy rozpoczęli "przedstawienie" dla dzieci. Jako, że w każdym z nas jest dziecko udało im się zagarnąć mnie do swej bazy w której serwowali nagrania m.in. Astral Projection, Electric Universe, Juno Reactor i Higlight Tribe. Gdy dzieci zaznajomiły się już z przybyszami z Saasex, parkiet przejęły "starszaki" i bawiły się do chwili "wygaśnięcia" sceny o godzinie 22:00.

4.jpg
Chill Out


Na Chill'u było różnorodnie. Na szczęście nie pojawił się żaden samozwańczy grajek, któremu było żal, że nie gra na main'ie i tak oto mogliśmy się cieszyć setami szeroko pojętego chill out'u. Główna gwiazda - Cell nie zawiódł. Jego występ w sobotnio-niedzielną noc zgromadził dość sporą liczbę osób. Kolejny już raz uwiódł mnie swym materiałem Mythematica,. który zagrał przed Cell'em. Ciekawe były także eksperymenty w których udział brali Mythematica, Fat Cat, Lucy Fillery (wokal, kontrabas) i inni artyści, którzy tworzyli ambientowe produkcje na żywo - takie chill out'owe jam session.

Niedzielny poranek to set dobrze nam znanego Martyzana, który przez dwie godziny serwował goa trance z lat jego największej świetności. Pod koniec zaprezentował także nowsze oblicze tego gatunku m.in. w postaci "DNA" Arthy. Następnie stery przejął Psyla, który w pierwszej części zaprezentował energetyczny full on, by w drugiej przejść na melodyjny progressive.

# DEKORACJE

Podobnie jak przed rokiem, za udekorowanie imprezy odpowiedzialni byli: kolektyw Elemental, Cyril @ Cybofunk oraz organizatorzy Amebio. Głowna scena ozdobiona była obrazami Cyril'a a sklepienie tworzyły motywy z lycry Elemental'a. Głowna dekoracja festiwalu kształtem przypominała tą, która pojawiła się na Babione. Tym razem jednak zamiast szklanych kul, stworzono oświetlaną na różne sposoby figurę z lycry. Wprawdzie wersja z Babion bardziej przypadła mi do gustu, jednak w nocy główna dekoracja prezentowała się bardzo dobrze. O wiele lepiej niż przed rokiem udekorowane zostały chatki w których spali imprezowicze. Za dekorację chatek odpowiedzialni byli oczywiście ich mieszkańcy. Chill Out w tym roku ozdobiono wysuszonymi kwiatami z pól i łąk, a na ścianach zawisły tablice informacyjne z opisem wielu gatunków roślin. Inną atrakcją Amebio był namiot w którym zamontowano cyfrowy kalejdoskop oraz podświetlaną postać kosmity. Przestrzeń namiotu wypełniona została taśmą video zwisającą z "sufitu". Tworzyło to niezapomnianą atmosferę i przyciągało do środka wiele osób. Wizualizacje prezentowane były na okrągłym ekranie zamontowanym na jednym z budynków. Dodatkowo krawędzie ekranu oświetlone były laserami, co tworzyło efekt głębi.

5.jpg
Główna dekoracja w nocy i dzień


# LUDZIE

Line Up, dekoracje, a nawet miejscówka nie są największym atutem imprez organizowanych na terenie Lesni Taboriste Tisina. To co najbardziej urzeka mnie w tej imprezie to ludzie biorący w niej udział. Niemal wszystkich, którzy pojawili się na Amebio można spotkać na innych czeskich i słowackich plenerach. Jednak to właśnie tam można poznać ich z innej strony. Ostra najebka odchodzi na boczny plan, a liczy się przede wszystkim dobra zabawa. Magiczny klimat Amebio tworzą przede wszystkim rodziny. Ci którzy kiedyś rozpoczynali rozwój sceny psytrance w Czechach oraz ich młodsi koledzy pojawiają się ze swymi pociechami by dobrze spędzić czas. Niektórzy z nich przyjeżdżają tylko na sobotnie popołudnie, kiedy to główna scena zmienia profil muzyczny. Psytrance i jego odmiany zastępuje muzyka alternatywna wraz z mniej tanecznymi formami elektroniki. Do tego wszystkiego dochodzą różnego rodzaju performerzy, gimnastycy, kuglarze, żonglerze. Dzieci, jak i starsi mogli skorzystać z body paintingu, który odmienił oblicze wielu osób na cały weekend.

6.jpg
Freak's


# PODSUMOWANIE

Temperatura schodząca w nocy do zera nie ochłodziła mojego stosunku do tej imprezy. Piękna pogoda w dzień, uśmiechnięci ludzie, sporo dobrej muzyki i unikalny klimat sprawia, że Amebio drugi rok z rzędu pozytywnie zapisuje się w mej pamięci. Szczęśliwcy mogli odczuć to po raz jedenasty i tego im zazdroszczę.

7.jpg
Kalejdoskop


Więcej zdjęć z imprezy znajdziecie na PicasaWebAlbums

Text & Foto: Styropian