Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

11.09.2004 - trip to goa 3


Miejsce: Scena GuGalander, Katowice
Data: 11.09.2004

W opisie reklamującym imprezę, który zamieszczałem na forach dyskusyjnych, na samym początku napisałem:

Pierwsza wzmianka o wsi Katowice pojawiła się w zapisach księdza Kazimierskiego, wizytatora parafii bogucickiej w 1598 roku....
Dziś Katowice są stolicą województwa Śląskiego. Niestety, jeśli chodzi o psytrance to Katowice nadal pozostają wsią, o której mowa w pierwszym zdaniu.

Dziś jesteśmy po pierwszej imprezie psytrance z prawdziwego zdarzenia w Katowicach. Jak było, kto był i z kim, co było grane i jak o tym dowiecie się z poniższej relacji.

W klubie Scena GuGulander pojawiliśmy się po godzinie 17:00 i od razu wspólnie z Dudim, JetManem & Martą rozpoczęliśmy przygotowanie dekoracji. Gdy połowa już zawisła czekaliśmy na Pawła, który miał przyjechać z pozostałą częścią dekoracji. Gdy tylko przyjechał wzieliśmy się do roboty i ile tylko sił zawieszaliśmy różne niteczki czy słoneczka. ;) Ludzi w klubie było jak na godzinę 20 / 21 dość sporo, jednak nie mogli jeszcze oddać się w taneczny wir, bowiem na środku parkietu na drabinie wisiał autor tej relacji. :) Gdy tylko zniknął wszelki osprzęt DJ Pietia rozpoczął główną część imprezy. No i zaczęło się. Tak jak wspominałem w opisie imprezy Pietia grał Goa Trance z klasykami typu Astral Projection czy Infected Mushroom na czele. Ludzie powolutku pojawiali się na parkiecie, by oddać swe ciała w wir kolorowych dźwięków. Widać jednak było, że gatunek ten jest mało znany, bowiem ludzie co jakiś czas zasiadali przy stolikach, by po jakimś chwili ponownie się pojawić na parkiecie. Na zgromadzonych w klubie największe wrażenie wywarły dekoracje JetMana oraz nitki by Styro. ;) Dobrze wiedzieć, że się podoba, gdyż dodaje to zachęty do tworzenia kolejnych dzieł. A swoją drogą przyznam, że wreszcie i w Katowicach pojawił się klimat znany mi z imprez psy transowych i właśnie duża w tym zasługa dekoracji.

O godzinie 22:30 za playerami pojawił się Dudi (Shiva.pl), który od samego początku zaprowadził nas do całkiem innego świata... muzycznego. Z głośnika wydobywały się dźwięki utworów takich projektów jak Insane Behavior, Azax Syndrom czy Toxic. Ludzie usłyszawszy już bardziej drążący beat pojawili się na parkiecie w większej ilości świetnie się przy tym bawiąc. Napisałem "z głośnika" bowiem był tylko jeden :( - no ale czasami tak bywa. Pech jednak chciał, że podczas ostatniego zgrywania Dudiego coś w tym samotnym głośniku nawaliło i znikły basy, w związku z czym pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to... koniec imprezy. Po około 5 minutach sprzęt został przeniesiony do pomieszczenia, w którym znajdują się projektory filmowe i stamtąd rozpocząłem swego seta. Niestety na górze nie było zbyt wiele słychać, więc trudno mi powiedzieć jak grałem. Graliśmy na niezbyt dużych głośnikach, lecz gdy było się na parkiecie to mimo to słychać było w miarę dobrze, jednak nawet gdy był ten jeden głośnik to było stanowczo za cicho i większość ludzi bawiących skupiała się w jednym miejscu by mieć jak najlepsza słyszalność. A co grałem? Oczywiście nie obyło się bez masakratorów w stylu Skazi, Exile czy też Void, jednak w miarę upływu czasu grywałem coraz bardziej radośniejsze i bogatsze w dźwięk produkcje Life Extension, Eskimo czy też Rinkadink.

Impreza miała trwać minimalnie do 1:00, jednak ludzie w klubie kupowali napoje i byli na tyle aktywni, że po 1:00 za playerami ponownie pojawił się Pietia, serwując kolejną dawkę Goa Trance, choć w środku jego seta było momentami bardzo kwaśnie. Po 2:00 zagrałem wraz z Dudim "pingla". Mieliśmy na celu zakończyć już jakoś ta imprezę i dlatego zaczeliśmy pogrywać delikatniejsze dźwięki w stylu Bambo Forest , Protoculture, Point. I tutaj muszę dodać od siebie, że grało mi się bardzo fajnie, wręcz cieszyłem się graniem, a widok ludzi którzy wspaniale poruszali swymi ciałami i oddawali się magii dźwięku była widokiem wspaniałym.

Tak oto zakończyła się pierwsza od niepamiętnych czasów porządna impreza psytrance w Katowicach, a dokładniej od maja 2002, kiedy to w Mega Clubie zagościła Hallabanaha. Mam nadzieję, że był to malutki krok, a następne będą coraz większe, oraz że psytrance zagości na dłużej w stolicy Górnego Śląska. Liczę także na to, że wszyscy którzy pojawili się w klubie i którym się podobało przekażą to swoim znajomym i tym samym z imprezy na imprezę będzie coraz lepiej, a zależy na tym zarówno nam, jak i Wam, drodzy słuchacze. Kiedy będzie następna... tego jeszcze nie wiem. Wiem tylko, że w październiku jest X-lecie GuGalandra, tak więc jeśli w grafiku "uroczystości" znajdzie się miejsce na psytrance to będziemy na pewno szczęśliwi. No i mam też zapewnienie, że na następnej będzie nagłośnienie, a nie jeden głośnik. ;)

Na zakończenie chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy przybyli na tą imprezę. Nie robimy tego przecież dla siebie, tylko dla Was, byście mogli odlecieć w dalekie światy dzięki najwspanialszej muzyce. Większość osób, które zapowiedziały że wpadną na imprezę, pojawiło się na niej i za to im dziękuję. Podziękowania dla JetMana i Marty, Aliena, Pawła z ekipą, Mariona ze znajomymi, mojej Sylwi i jej ekipie za przybycie, ekipie z Lipin, znajomym z osiedla i wszystkim innym dla których ta impreza była szczególnym przeżyciem. Relacje zakończę podobnie jak opis reklamujący imprezę: "Głoście ta nowinę całemu Śląskowi". Psychedelic trance zagościł w Katowicach.

Styropian