Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

08.09.2006 - moonUnity - goaMoon 2


Kto: MoonUnity
Miejsce: klub GGOG, Gdańsk
Data: 08.09.2006

Wakacje 2006 będę pamiętał jako jedne z najlepszych. Pod kątem czysto transowym miałem za sobą kilka udanych eskapad w plener, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i oto nadszedł wrzesień, kiedy z wolna czuć na karku oddech nadchodzącej jesieni. Ta z kolei pociąga za sobą powrót do klubów. Po rocznej nieobecności w czeluściach napoleońskich fortyfikacji na transy w to miejsce ściągnęła mnie propozycja prosto z kuchni MoonUnity, czyli kolejna edycja GoaMoon. Podobnie jak podczas czerwcowej odsłony imprezy, tak i tym razem prym miały wieść dźwięki z lat 90-tych ubiegłego stulecia. Przyznam, że inicjatywa jest jak najbardziej słuszna, a tym ciekawsza, że koncept imprezy zakładał "tematyczne" sety każdego z DJów.

Wraz z Gulim i Mauserem dotarliśmy na Forty przed północą. Na dziedzińcu spotkaliśmy liczną grupę znajomych i szybko udzieliła nam się piwkowo-gawędziarska atmosfera, w związku z czym coraz dalszy był moment wejścia do samego klubu. W GGOG nogę postawiliśmy ostatecznie przed godziną pierwszą. Zgodnie z wcześniejszym zamysłem zaraz po chilloutowym intro Elfiny Asphodel zaprezentował w swoim secie muzykę prosto z brytyjskiej stajni Transient Records, jednak z uwagi na późne przybycie do klubu nie dane nam było ich posłuchać. Zaraz po Asphodelu Netri wziął pod lupę nagrania niemieckiej wytwórni Spirit Zone. Oczywiście można było słyszeć takie kultowe kawałki jak "K.U.R.O. - Zoa (Remix)" i "Shiva Shidapu - Power Of Celtic", jak i klasyki weteranów wytwórni, Electric Universe i S.U.N. Project. Po członkach ekipy MoonUnity stery przejął Atan, dzięki któremu można było usłyszeć klasyki z TIP Records. Atan nie omieszkał również sięgnąć po kilka hitów z nowszego oblicza wytwórni, TIP World, co stanowiło pewną odskocznię od granej dotąd muzyki, szybko jednak powrócił do starszych numerów. Niestety, Atan nie miał chyba najlepszego dnia, ponieważ w jego secie pojawiło się kilka wpadek, jednak jako całość set dał radę, co widać było chociażby po ochoczo dokazujących na parkiecie ludziach. Z czasem postanowiłem przespacerować się na chillout, gdzie zalegała garstka ludzi, wśród nich kilku bębniarzy próbujących wzniecić akustyczny ogień. Klub opuściłem przed godziną 4, kiedy swojego wspólnego seta zaczynali akurat Netri i Asphodel (Krembo Records i Dragonfly Records). W drodze powrotnej urzekł mnie nocny klimat Gdańska. Potraktowane remontami rozkopane miasto jak żywo przypominało mi o przeczytanej niedawno serii komiksowej "Batman - Cataclysm", gdzie miasto tytułowego bohatera, Gotham City, zostało zdewastowane przez trzęsienie ziemi.

Piątek to mój ulubiony dzień tygodnia. Na imprezie spotkałem moc znajomych, z których część widziałem dopiero co na Ozorze, zaś wydarzenie zorganizowane przez MoonUnity zadało kłam stwierdzeniu, że za mało smakowitego i ponadczasowego oldskulu, a imprezy bez pomysłu.

Templar