Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

03.08.2004 - psychotoons project - moondalla afterparty


Kto: Psychotoons Project
Miejsce: klub Uśmiech, Gdańsk
Data: 03.08.2004

Po dwóch dniach od zakończenia Moondalli na plaży w Brzeźnie (dzielnicy Gdańska) przy barze "Uśmiech" odbyło się after party. Imprezę zorganizowali panowie z Psychotoons Project. Impreza zapowiadała się na bardzo sympatyczną, zagrać na niej mieli Ower, Nois, Gagarin oraz inni znajomi, którzy mieli pojawić się z płytami. Jak się później okazało afterowa zabawa przerodziła się w coś więcej niż tylko "odetchniecie" po Moondalli. Bardzo cieszyłem się z tego faktu, że wreszcie dane mi będzie przeżyć imprezę na plaży i to z najcudowniejszymi dźwiękami. Niestety rok temu praca spowodowała, że nie mogłem pojawić się na after party. W tym roku jednak już było wiadomo, że jeśli tylko after będzie to pojawię się na nim na 100%. I też tak się stało; wspólnie z Gosią, Alienem, Templarem i Lemonem pojawiliśmy się na plaży około godziny 21:00. Już na samym początku można było zobaczyć sporo znajomych twarzy znajomych z Moondalli. W różnych rejonach plaży można było spotkać znajomych. W momencie przybycia na plażę, łagodnie grał Nois, ludzie byli zajęci rozmowami i impreza wyglądała jak prawdziwy after. :)

O 22:00 za playerami pojawił się członek gdańskiej formacji Jagodziani - Gagarin. No i chłopak sprowadził ludzi na parkiet. Zagrał bardzo rześko i melodyjnie, co chwile można było usłyszeć produkcje Tikala, Protoculture, Astrixa, czy choćby mocno wkręcający "Speaking Robot" Talamaski w remixie GMS. Wprawdzie technika Gagarina nie była fantastyczna, jednak utwory które zagrał same się obroniły i ludzie dobrze się bawili. Po Gagarinie, zagrał Ower (Psychotoons Project / Psytrance.pl) i poleciał równie radośnie, tyle, że tym razem usłyszeć mogliśmy utwory takich artystów jak Electric Universe, Altom czy też Eskimo. Około 1:00 wspólnie z Gosią postanowiłem przejść się na brzeźnińskie molo. Nie ma nic lepszego niż nocny spacer nad brzegiem morza. Cudowne były fale które co jakiś czas obmywały stopy dość ciepłą jak na porę dnia wodą. No i widoki... Morze, na którym co jakiś czas pojawiają się statki i z których widać tylko malutkie światełka, wprawiają człowieka w naprawdę piękny nastrój. Podczas tego spaceru starałem się także ułożyć jakąś tracklistę, bowiem nad ranem sam miałem grać. Jak się jednak później okazało w czasie naszego pobytu na molo wiele spraw się pozmieniało. I tak ja wypadłem z lineupu, ale jakiego miałem zastępcę. :) Okazało się, że wspólnie z Mantodeą na plaży pojawili się Słowacy: Tha i Miracle oraz mój zastępca (hehe) Mr Peculiar!

Gdy wróciliśmy do "Uśmiechu" grał Mantodea, późnej Miracle - no i wiadomo było mocno :), na jakiś czas ponowie wszedł Nois, a od około 5:00 swego afterowego seta zagrał Mr Peculiar. I działo się, działo... Takich występów się nie zapomina. Peculiar zagrał 5 godzinnego seta, w trakcie którego zagrał sporo swoich produkcji. Jeśli miałbym podzielić set Mr Peculiara na części to pierwsze 2 godziny były cudowne, trzecia godzina taka sobie, wręcz lekko się przenudziłem, ale czwarta i piąta to już ponowna dawka tym razem już bardziej pompującego transu. :) Pierwsze godziny stanowiły dźwięki odpowiednie do pory jaka była na zegarkach (5:00 - 7:00). Atmosfera była wspaniała i choć na plaży pozostawało już coraz mniej osób, to te które były świetnie się bawiły lub oczekiwały na piękny widok jakim był wschód słońca. Oj pięknie to wszystko wyglądało, choć sprawę popsuły troszkę chmury, które zacumowały tuż nad horyzontem i słonko musiało się przez nie przebijać. Wreszcie się udało i to na co oczekiwałem tak długo stało się faktem, słońce oświetliło swymi promieniami plażę, która była unoszona pięknymi dźwiękami seta Mr Peculiara. Widok był naprawdę piękny, zarówno słońca jak i ludzi, którzy w różny sposób celebrowali ten moment (taniec, pocałunki, przytulenie, kąpiel, sen). Zaliczyłem to na co tak długo czekałem, szkoda, że już opadałem z sił. Położywszy się na piasku spoglądałem w niebo, na morze i co jakiś czas na ciągle bawiących się ludzi. No, ale jak wspomniałem 4 i 5 godzina setu Peculiara była bardzo dobra i sprawiło to, że ponownie włączyłem się do tanecznego "uśmiechu". Co kilkanaście minut na plaży przybywało coraz więcej osób , które zerkały na bawiących się. Wywoływało to u nich tylko jedną rzecz - uśmiech.

Niestety wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć, tak też o 9:45 Mr Peculiar zakończył swego seta. Został obdarowany w podziękowaniu za tak piękna "podróż" brawami i z jego oczu uroniła się łezka. Coś pięknego! Człowiek takiego formatu grający na plaży dla grupki ludzi! Wystarczyło tylko zerknąć na Australijczyka i od razu obdarowywał nas radosnym uśmiechem! To jest klasa! Imprezę na plaży w Brzeźnie będę wspominał na pewno bardzo długo, gdyż znów przez rok nie dane będzie mi pojawić się nad naszym morzem, więc i zaliczenie kolejnej plażowej imprezy nie jest mi pisane. Miejmy nadzieję, że za rok ponownie spotkamy się w "Uśmiechu" i wspólnie przeżyjemy piękny moment jakim jest wschód słońca. Może ktoś wówczas odda hołd słońcu grając "Hymn To The Sun"? Kto wie, pożyjemy zobaczmy.

Na zakończenie tej relacji pozwolę sobie na malutkie podziękowania dla wszystkich osób z którymi dane było mi się bawić podczas Moondalli oraz afera, a także tym z którymi spędziłem jakże piękny tydzień w Gdańsku. Nie będę wymieniał wszystkich, by nikogo nie pominąć, lecz pozwolę sobie na wymienienie jednej osoby, dzięki której mogłem w tym Gdańsku być. Gosiu dziękuję!

Styropian