Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

03.06.2002 - setrancemelo - psy groove


Kto: Setrancemelo
Miejsce: klub Tutenchamon, Gdańsk
Data: 03.06.2002

W przeciwieństwie do poprzedniej imprezy w gdańskim Tutenchamonie tym razem w klubie pojawiło się o wiele więcej osób niż na zeszłotygodniowych transach - na samym parkiecie było 3 raz więcej osób, co zaskoczyło chyba nawet organizatorów całego przedsięwzięcia. Tym razem zero buraków (no może nie licząc pewnego starszego jegomościa w paskach usilnie starającego się poderwać jedną z koleżanek). Granie rozpoczął Schwarz, znacznie obiegając klimatem od grania z poprzedniej imprezy, tym razem kawałki były znacznie mocniejsze. Schedę po Schwarzu przejął DJ Rough, a dokoła można było ujrzeć masę osób tańczących w twarde rytmy m.in. kilku pozycji Nomy, czy "Zenglodon - Precious Substance". Później drobna przechadzka na zewnątrz - w klubie robi się z czasem naprawdę duszno. Musze przyznać, że Stare Miasto wygląda naprawdę psykodelicznie ginąc w mroku nocy... Po dość długim rezydowaniu Rougha w ruch weszły płytki i zmiana grającego; za deki wszedł Dick, utrzymując jeszcze przez pewien czas klimat muzyki. Tak jak ostatnio wśród utworów poleciał "Pleiadians - Maia", jednak na parkiecie pozostałem już tylko ja, Afghanfan zagłębiający się w kosmiczną przestrzeń oraz dwóch innych ludzi. Po pewnym okresie stagnacji na parkiecie znowu zawitały kolejne osoby. Trochę tribalowego akcentu wprowadził później "Juno Reactor - Conga Fury", jednak mi i Mauserowi nie dane było zbytnio delektować się tym psychodelicznym smakołykiem, gdyż Dickowi zdarzało się popełniać wiele błędów, wliczając w to kiepski mix oraz denerwujące przerywniki, które skutecznie psuły klimat tańczących, a przynajmniej wyrywały ich z transu. Na szczęście błędy taktycznie za dekami skończyły się wraz z nastaniem "Sonic Fusion - Xxtatikk Ritual". Wokoło zabrzmiały szamańskie chanty "Oh eyyyyyy oh hey heyyyyyy!" z akompaniamentem dobrych tribalowych drumów i tła. Wszystko idealnie skomponowało się z makatą z wizerunkiem Obcego nad głowami tańczących oraz dymem wypuszczanym z DJ-ki w dużych ilościach, tworząc klimat porównywalny do ekstatycznego tańca jakiegoś starożytnego plemienia w dzikim buszu w takt szamana (tu DJ'a). Znakomity trip... Chyba najlepszy tej nocy. Później poleciały już znacznie bardziej energetyczne numery, usiane tu i ówdzie sporą dawką kwasów. Jednak czas już było ruszać do domów...

Psy-Groove była udaną imprezą, jednak jeżeli chodzi o muzykę znacznie bardziej podobała mi się impreza z dnia 27 maja. Tak czy siak imprezę należy zaliczyć do tych udanych, wokół dużo znajomych, browarek smakował przednio, a sama impreza pomogła niektórym znajomym przed maturą... ;) Transy w Tutku ugruntowały swoją pozycję i zaczęły przyciągać coraz to więcej osób, które swój tydzień pragną zacząć od psychodelicznych uniesień wraz z muzyką transową.

Templar